Bóstwa inkaskie

Tematy

gifoland

"Dziwne ślady na kamieniach " :

Może to odciski Anunnaki ?

"Czym wywiercono ? " :

Technologią , która odeszła z tymi, którzy to stworzyli - w ruinach miast Inkaskich itd. nie odnaleziono ani jednego narzędzia do obróbki kamienia ...

"Dziwne węże" :

Symbol Quetzalcoatla , który był przekazywany i występujący na różnych częściach globu ...

"Tarcza Horusa i korony Bogów" :

To nic innego niż symbol Nibiru - 12 planety (Uskrzydlony Glob) wywodzący się od Sumerów ...

"Kosmodrom Giza ?" :

Pozostałość po kosmodromie Egipskim - czyt. stąd mogli odbywać swoje podróże Bogowie , którzy "jednoczyli się z niebiosami" ...
Podobne struktury są na górze Synaj itd.
Skad się wywodzą ? -> Sumer

Wszelkie podobieństwa nie są wynikiem kontaktów cywilizacji , ale ich jednakowycm przodkom -> Sumer. Nie każdy wie, że i "Bogowie" Egipscy i Inkascy/Azteccy to te same postacie co "Bogowie" Sumeryjscy ...

" />Według Kościoła Bóg był zawsze. Nie musiał się tworzyć nie musiał być stwarzany, co dla ludzi jest okropnie niejasne, tak samo jak wszechświat istniejący od zawsze. A od kiedy jest to zawsze? No właśnie, ludzie zawsze szukają i szukać będą odpowiedzi na tym podobne pytania. Ile to jest nieskończoność? Jak długo trwa wieczność? Jak ogromny jest bezkres? Te pojęcia są dla ludzkich umysłów nie do ogarnięcia.

Momentami się zastanawiam czy aby na pewno jestem ateistą, a nie deistą. Coś jednak nieraz mi się wydaje, że musi być ponad nami. Albo to po prostu zwykła ludzka potrzeba wiary w coś.
Od zawsze ludzie chcąc wytłumaczyć sobie jakieś zjawiska wiązali je z bogami. Czemu akurat bóg? (Nie chodzi mi o samą nazwę, bo dla mnie równie dobrze mogliby się nazywać jakkolwiek inaczej, tylko o samą postać.) Nie mogli sobie wymyślić czegoś innego? Ludzie potrzebują wiary w coś, potrzebują jakiejś religii. Jednak zawsze znajdą się osoby, które chcą się wychylić, wyłamać nieco z reguł.

Na każdą religię pewnie przypadali jej przeciwnicy. Wątpię żeby egipski Ozyrys, grecki Hermes, nordycki Thor, aztecki Quetzalcoatl czy inkaski Apocatequil nie mieli swoich przeciwników wśród ludzi (bogowie są wybrani przypadkowo, który pierwszy mi do głowy przyszedł).

Dodam jeszcze, że taki chaos i anarchia sprzyjają wypływaniu na wierzch starych kultów i powstawaniu jak grzyby po deszczu nowych. Więc niekoniecznie musi to być chrześcijaństwo w wydaniu katlickim, ale również rożne jego wariacje, może herezje, które odeszły już w zapomnienie - katarym, na przykład. Do tego jakieś zakręcone wariacje religii żydowskiej, islamu i prawosławia, oparte na mistycyźmie (kabała) tec, może powrót bóstw celtyckich, germańskich, słowiańskich, rzymskich, egipskich, greckich czy perskich, skoro już wskrzeszamy ideę (mocno wypaczoną, ale jednak) polis. W ameryce zaś nawrót pierwotnych wierzeń, również południowych - azteckich czy inkaskich. Ze wschodu mógł przyjśc buddyzm, konfucjanizm (choć to raczej filozofia) czy taoizm. Oczywiście to wszystko trzeba by było dopasować do systemu, ale dla chcacego nic trudnego. Ważne, żeby zachować umiar w tym urozmaiceniu i nie przedobrzyć.

" />Pozwolcie, ze zastosuje tzw. brzytwe Ockhama, tj - nie nalezy mnozyc bytow ponad potrzebe - jesli mamy kilka mozliwych wyjasnien, najprostsze z nich jest najbardziej prawdopodobne.

Co do opowiesci o potopie - duze powodzie zdarzaja sie od czasu do czasu wszedzie, nic dziwnego, ze wiele ludow je zapamietuje. Niektore ludy zapamietuja powodzie, inne trzesienia ziemi, upadek meteorytu lub innego rodzaju naturalny kataklizm - nic w tym nadprzyrodzonego.

Co do mitu o pochodzeniu jezykow - czlowiek szuka wyjasnien na wszelkie pytania. Jednym z logicznych pytan jest - a dlaczego mowimy roznymi jezykami - dla kogos kto nie studiowal jezykoznawstwa i nie zna ewolucji jezykow, wyjasnienie, ze jakis bog dal ludziom jezyki jest najbardziej logiczne. Poza tym jednym szczegolem - ze jezyki ludzkie maja pochodzenie nadprzyrodzone - nie ma zadnego innego punktu stycznego pomiedzy opowiescia biblijna a ta przytoczona przez Biala Twarz.

Co do konca swiata. Patrzac z ludzkiej perspektywy, wszystko co ma poczatek ma rowniez koniec. Czlowiek rodzi sie i umiera. Przyroda robi to samo w ciagu rocznego cyklu. Rzeka ma swoje zrodlo i ujscie do morza, i tak dalej. Dla kogos kto nie zna wspolczesnej zachodniej kosmogonii, znowu - logicznym wyjasnieniem jest, ze jakis bog/bogowie stworzyl(i) swiat, i fakt ze swiat zostal stworzony znaczy tez ze kiedys sie zakonczy, a ze smierc zawsze jest rzecza smutna - wiec dlaczego nie wyobrazic sobie konca swiata jako potwornego kataklizmu.

Jak mowi Misham - wiele jest podobienstw miedzy ludzkimi kulturami. Niektore podobienstwa wynikaja z tego, ze wszyscy pochodzimy z jednej afrykanskiej kolebki. Inne podobienstwa wynikaja z pozniejszych kontaktow miedzy roznymi kulturami (np slyszalam opinie, ze inkaska legenda o potopie narodzila sie juz po kontakcie z hiszpanskimi misjonarzami). Jeszcze inne, sa zupelnie przypadkowe.

usciski
SSC



Powered by MyScript