bostwa skandynawii

Tematy

gifoland


Czy aby na pewno ? Przeciez pochodza oni z jednej z bocznych linii rodow krolewskich Skandynawii i jest to naukowo udowodnione . Wiec nie wiem co sam wymyslasz . Czyżby? Ciekaw jestem z jakiego? Bo z tego co mi wiadomo to nie znamy przodów Ruryka... Więc nie zarzucaj mi ignorancji w podręcznikowych kwestiach!


A to ze DNA Rurykowiczow jest mieszanka genetyczna , to nie dziwi zadnego antropologa - najsensowniejszym wyjasnieniem jest , ze endogenezie liczy sie linia nie tylko po mieczu , ale rowniez po kadzieli , czyli matce ... i z tego powodu DNA Rurykowiczow jest w wiekszym stopniu wymieszane z genami czysto skandynawskimi (germanskimi). Tyle, że występuje u nich gen dziedziczny z ojca na syna, występujący tylko u Skandynawów, o którym pisałem wyżej.


Manu w imionach jest czysto indyjskie ... (moge sie mylic co do znaczenia ale Manu , to mezczyzna ). Co to niby ma do rzeczy?


Tak wiec imiona skandynawskich krolow jak najbardziej nie pochodza z germanskiej tradycji tylko ze starszej warstwy mowy . Wiesz co, tego już nawet nie skomentuje. Jak może tak nie być skoro są one żywą częścią ówczesnego języka???!!!


W spoleczenstwie Wikingow krolowie pochodzili od Bogow dlatego ich wladze ciezko bylo podwazyc . No nie do końca. W społeczeństwach Skandynawskich wywodzenie możnych rodów od bóstw jest tylko nobilitacją i elementem tradycji. Władza opierała się tylko i wyłącznie bogactwie lub sławie, co często się ze sobą wiązało -> sagi.


05x12 "Dead is Dead", "Jak nie żyje, to nie żyje" [NIEZNANE] - 8 kwietnia 2009

Tutaj też niezłym tłumaczeniem mógłby być cytat z filmu "Psy":

"A kto umarł, ten nie żyje"


A gdyby tak: "Trup to trup"?

Zaczęłam kombinować z "Some Like It Hoth" i znalazłam, że Hoth to jeszcze bóstwo skandynawskie - biedak padł ofiarą Lokiego i został oślepiony.

Hoth to także lodowa planeta w Gwiezdnych Wojnach, gdzie była pokazana jedna z fajniejszych bitew starej trylogii . Cóż, ale myślę, że nie tędy należy prowadzić tok rozumowania ...

Może to jakieś imię?

Na początek wycofałbym się z określenia "wiknigowie". Określenie to w XIX wieku wymyślił sobie jakiś francuski pajac, bo stwierdził że będzie romantyczniej.

A co do wierzeń skandynawskich. Wyróżniające te religie spośród innych jest to, że dopuszczalna w niej jest śmierć bogów. Bogowie są śmiertelni, boją się śmierci i w ogóle.

Berserker - wbrew powszechnej opini nie odużali się środkami chalucynogennymi, tlyko mieszanką bielunia i miodu pitnego.

google nie boli, warto czasem zerknąć, ale żeby nie było, forum też jest od tego żeby pozyskać pomoc:

za wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitologia_nordycka

Do najważniejszych polskich książek związanych z mitologią nordycką należą:

Bogowie germanów. Szkice o kształtowaniu się religii skandynawskiej - Georges DumĂŠzil, przeł. Anna Gronowska (Oficyna Naukowa, Warszawa 2006.), ISBN 83-7459-014-9
Ilustrowany leksykon mitologii wikingów – Andrzej M. Kempiński (wyd. Kurpisz, 2007)
Mitologia Germańska - Artur Szrejter (wyd. L&L Gdańsk 2006 wyd.II)
Mitologia Germańska - Stanisław Piekarczyk (wyd. Artystyczne i Filmowe Warszawa 1979 wyd.I)
Heroje Północy - Jerzy Ros (wyd. Iskry 1969 wyd.I)
Mitologia Skandynawska w epoce Wikingów - Leszek Paweł Słupecki (wyd. NOMOS Kraków 2003)
Mity Skandynawskie - Rafał Maciszewski (wyd. DiG Warszawa 2004)
Wikingowie i Germanie. Sagi ludów północy , (wyd. Amber, Warszawa 1998.wyd. I)

mPL dnia Nie 19:01, 10 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz

Zawsze przy przeglądaniu takich tematów staje mi przed oczami List 337 Tolkiena:
Obawiam się, że być może ma Pan rację, iż poszukiwania źródeł Władcy Pierścieni zajmą akademikom kilka pokoleń. Nie chciałbym, żeby to było konieczne. Według mnie najciekawszą pożywką dla rozważań jest trafne wykorzystanie w danej sytuacji danego motywu - wymyślonego, rozmyślnie zapożyczonego lub też nieświadomie zapamiętanego. Zgodnie z tym "świadomych zapożyczeń" szukałbym w mitach skandynawskich (co już zdążyliście przecież zauważyć: http://elendili.pl/viewtopic.php?t=2574 ), zaś "nieświadomych" wszędzie indziej. Niech będzie i Zaratustra
A jak już przy Listach jesteśmy, to Profesor określa w nich Valarów jako "moce anielskie", "bogowie anielskiej rangi" czy "anielscy bogowie" (Listy: 131, 153, 156) lub wprost "Aniołowie" (List 71), czyli jednak widzi ich bardziej bliższym aniołom, niż bogom (z dowolnej mitologii).

Dojrzałość i znajomość Ameryki. (osobno)
Amerykanin by za Chiny nie napisał powieści tak mocno zakotwiczonej w przeszłości, ( i to przeszłości importowanych bogów)
Oczywiście trzeba traktować tą amerykańskość Gaimana z przymrużeniem oka, przecież sam następnie powiedział, że jest do cna Anglikiem.
Żarty na bok, ale ze względu na pochodzenie autora ta książka zyskała dodatkowy wymiar pewnego studium społeczeństwa amerykańskiego. Może to nie nazbyt naukowe, ale za to jakże prawdziwe...
Już dokładnie nie pamiętam, ale Gaiman przeniósł się do USA ze względu na komiksy, na tworzenie serii Sandmana, ale głowy sobie nie dam uciąć za to. "AB" mieli dla niego stanowić jakieś podsumowanie pewnego etapu życia. Napisał ich dopiero wtedy kiedy zadomowił się w Stanach, kiedy poczuł, że wie "z czym to się je".

Co do tego co napisał Dżef. Przecież USA w "AB" stanowi pewnego rodzaju ziemię, na którą zostają zesłani zapomniani bogowie, którzy przybyli tam wraz ze swoimi wyznawcami. Nie mówię tylko o tych skandynawskich, których widać na pierwszym planie, ale są też bogowie/demony z mitologii bliskiego wschodu na przykład. USA stanowiły swoistą ziemię obiecaną dla wielu nacji w naszym świecie, a Gaiman pokazał, że z tymi ludźmi przyszli ich bogowie, przez to też obyczaje, tradycje itd. Autor przeciwstawia tych starych bogów z nowymi, najczęściej takimi których ojczyzną są właśnie Stany.

Z tego wynika że do Nieludzi zaliczają się też bogowie. I mamy pełny przegląd - pewnie od skrzata do Odyna. Masz rację że czerpie z całej Europy, np. trolle występują przecież w wierzeniach skandynawskich. To takie szczególiki o których teraz sobie przypomniałam.

[ Dodano: 2010-06-27, 21:44 ]



Nie trafiłeś. Wikingowie woleli bardziej wojownicze bóstwa. To Germanie kontynentani wymyślili sobie Ullra - boga zimy i łucznictwa.


Z tym, że Ullr pochodzi od HĂśðra, którego wymyśliła grupa włochatych Skandynawów:).

Swoją drogą ja bym wziął pod lupę Small Gods i pisał o mitologii w ujęciu biblijnym. Do tego jest najwięcej materiałów:).

Otóż mam zamiar napisać sagę wierszy o tytule 'Nici Losu', w którym następuje pomieszanie tytułowych nici losu w konsekwencji czemu dochodzi do dziwnych konfliktów (Wojna Nordycko-Grecka i Egipsko-Aztecka), wiersz jest w formie kilku części, każda z nich na przemian opisuje 2 różnych bohaterów. Ta jest poświęcona Ludvigowi synowi Henrika. Następna będzie o kapłanie egipskim Fardenie.

Nici Losu-Część Pierwsza
W Skandynawii, krainie śniegów,
I okoliczności zbiegów,
Na wybrzeża klifie,
Żył Ludvig syn Henrika.
Nie był on wojakiem,
Ani niebieskim ptakiem,
Był około lat trzydziestu,
I nie wszczął żadnego manifestu,
Wolał machać toporem,
Niż latać z ryb pełnym worem.
Jego zdaniem,
Odyn powinien cieszyć się miłowaniem.
Tak więc modlił się doń żarliwie,
I jego obowiązki wypełniał gorliwie,
Odyn wysłał do niego proroka,
Ślepego na oba oka,
I dał Ludvigowi włócznię,
I zorganizował uroczystości huczne.
Ale biesiada nie trwała wiecznie,
Bo byłoby to z prawami prawa sprzeczne.
I przybyli wrodzy,
Okrutnie silni i srodzy,
Ludvig wykazał się swą mocą,
I zniszczył ich nocą.
Ale stało się coś strasznego,
Gdyż wróg zabił ojca jego.
Wróg był nieznanej narodowości,
Bo nikt nigdy nie widział tych gości.
Ubrani prawie nie byli,
Dlatego pewnie szybko się ich pozbyli,
Mieli spódnice, kirysy, hełmy,
Tak że nie widać było ich gęby,
Mędrcy się naradzili,
I mądrością lud olśnili,
Ich nić losu była inna,
Zupełnie inna...
Bogowie zrobili chyba kiepski kawał,
Bo nikt się ze śmiechu nie pokładał.
Czyżby to zrobił ten drań Loki?
A może jego obiboki?
Nikt nic nie wiedział,
Nikt nic nie powiedział.
Aż w końcu do miasta przybył skald,
Ale to nie był zwykły skald,
Zaśpiewał nam sagę,
Którego słabego człowieka przyprawiłyby o zgagę,
Że widział on losu kręgi,
Które odciskają krwawe pręgi.
Ludvig natychmiast wyruszył,
Jak tylko ubranie z krwi osuszył.
Po drodze napotykał wilki,
Które mogłyby połknąć dwie dziewczynki,
Włócznią je mocno dźgał,
Nie oszczędzając im nawet gał.
Aż w końcu wszedł na losu kręgi,
Które wyciskają krwawe pręgi.
Ludvig syn Henrika,
Szybko i nagle znika...

Proszę o komentarze i wyrozumiałość, gdyż to mój pierwszy poważniejszy wiersz

Dla mnie Valarowie niewiele wspólnego mają z aniołami - anioły nie mają mocy stwórczej, nie brały udziału w stworzeniu świata i pomagają ludziom, jednak nie z pozycji ich władców, co starszych braci. Jedyne podobieństwo, jakie widzę, to takie, że Ainurowie pochodzą sprzed początków świata i mieszkają z Bogiem, jednak żaden z aniołów nie zstąpił nigdy na ziemię, żeby władać światem. Aniołów zdecydowanie bardziej przypominają mi Majarowie - Olórin jak Anioł Stróż naprowadza Dzieci Eru na dobro i podsuwa do głowy szlachetne myśli, Eonwe przypomina mi Archanioła Michała.

Sami Valarowie są dla mnie zdecydowanie bóstwami politeistycznymi, każdy z nich ma swój "przydział" - cząstkę świata, którą zarządza - i różne cechy charakteru, w tym także wady. Podobieństwa do greckich bogów (pewnie jeszcze bardziej do skandynawskich, ale tych mitów nie znam) są, moim zdaniem, silne. W przeciwieństwie do aniołów bogowie zarządzają wspólnie światem, zamieszkują go (oczywiście wg mitów) zupełnie realnie, tj. na tej samej płaszczyźnie, co ludzie. Aniołowie mieszkają w świecie duchowym, równie rzeczywistym jak świat "cielesny", ale dla człowieka niewidocznym. Valarowie i bogowie mieszkają w pewnym konkretnym miejscu na Ardzie/Ziemi i elf lub człowiek może je widzieć, jeśli tylko trafi do Valinoru, czy wespnie się na Olimp.

Zeus jest dla mnie odpowiednikiem nie tyle IlĂşvatara, co Manwego, a Eru w większości opowieści nie odgrywa żadnego znaczenia, Eą zarządzają Valarowie, IlĂşvatara jakby nie było. Myślę, że stworzenie opisu świata stworzonego i zarządzanego przez różne bóstwa o ograniczonej władzy może być większą zabawą dla autora: nie musi się starać opisać Boga Idealnego i Nieopisywalnego, może eksperymentować i podchodzić, jeśli tak mu się spodoba, do swoich bogów bez bezgranicznego szacunku.
Sądzę, że stworzenie świata bóstw politeistycznych mogło stanowić dla Tolkiena większe pole do manewru i jednocześnie odwołać się do starożytnych mitów, jednak mógł on jednocześnie chcieć nadać Ardzie głębszy charakter, mimo wszystko opisać dobrego i wszechmogącego Boga, do którego obrazu przywiązany i który kochał.

Z kolei Majarowie mają w sobie też wiele z poślednich bogów czy nimf z mitologii greckiej, widzę większe podobieństwo właśnie do takich mniejszych bożków niż aniołów.



Powered by MyScript